Ile kosztuje sesja noworodkowa ? czyli Poznajcie kulisy moich (nie)przespanych nocy.
- 3 sty
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 23 sty

Często spotykam się z przekonaniem, że praca fotografa kończy się w momencie, gdy zamykam za sobą drzwi Waszego domu. Że aparat "sam robi zdjęcia", a ja po powrocie tylko przesyłam pliki. Chciałabym, żeby to było takie proste. Dzisiaj, z filiżanką kawy w ręku, chcę Wam pokazać, jak naprawdę wygląda droga od jednego kliknięcia migawki do gotowej galerii, którą dostajecie i wyjaśnić Ile kosztuje sesja noworodkowa i dlaczego tyle.
To nie jest „pstryk” i gotowe
Kiedy wracam z sesji, w moim aparacie są setki surowych plików. One nie przypominają tych świetlistych zdjęć z moich portfolio – są surowe, ciemne i wymagają „wywołania”. Każde wybrane dla Was ujęcie to nie 5 minut pracy, ale często 30 czy 60 minut skupienia przed monitorem.
Mnożąc to przez X zdjęć z Waszej galerii, otrzymujemy kilkanaście godzin pracy, których nie widać na Instagramie. To ręczne dopracowanie światła, wyciągnięcie naturalnych kolorów Waszej sypialni i dbanie o to, by skóra noworodka była aksamitna i miękka. Nie używam gotowych automatów – każda rodzina ma u mnie indywidualną opiekę.
Walka o czas (i o mamę)
Staram się pracować profesjonalnie i nie zarywać nocy, ale rzeczywistość mamy-fotografki bywa przewrotna. Często siadam do komputera dopiero wtedy, gdy moje własne dzieci kładą się spać.
Zdarzają się dni, kiedy moje dzieci widzą mamę głównie przed monitorem, słysząc rytmiczne klikanie myszki, zamiast wspólnego czytania bajki. To trudny wybór, ale robię to, bo wiem, jak ważne są dla Was te zdjęcia.
Dlaczego to kosztuje 60 zł, a nie 3 zł?
Wielu z Was zastanawia się, skąd bierze się cena za jedno ujęcie. To nie jest tylko opłata za plik JPG. Na tę cenę składa się zaplecze, którego nie widać na sesji:
Sprzęt wart kilkadziesiąt tysięcy: W moim plecaku noszę równowartość dobrego samochodu. Profesjonalne aparaty i jasne obiektywy pozwalają mi pracować w świetle naturalnym Waszych domów, bez błyskania lampą po oczach noworodka.
Wiedza i bezpieczeństwo: Nie układam Waszego dziecka w sztucznych pozach. Płacicie za moje lata szkoleń i kursów (które kosztują tysiące złotych), dzięki którym wiem, jak pomóc Wam bezpiecznie ułożyć maluszka w ramionach, by czuł się pewnie i komfortowo.
Technologia w tle: Używam profesjonalnego oprogramowania Adobe i monitorów graficznych, które gwarantują, że kolory będą idealne. Płacę za bezpieczne serwery, na których robię backup Waszych zdjęć – u mnie Wasza pamiątka jest bezpieczna, nawet jeśli mój komputer by zawiódł.
Moja obietnica
Mimo godzin spędzonych przed monitorem i kosztów, które ponoszę, kocham to, co robię. Bo sesja lifestyle to nie jest tylko usługa – to rzemiosło.
Kiedy płacicie za zdjęcie, nie kupujecie kawałka cyfrowego zapisu. Kupujecie mój czas, moją wiedzę i moje „oko”, które wyłapało ten jeden moment, gdy starszy brat całuje noworodka. Za kilka lat zapomnicie o cenie sesji, ale te zdjęcia będą dla Was bezcennym biletem powrotnym do najpiękniejszych chwil w życiu. Przejdź do OFERTY
.png)



Komentarze