Domowe zacisze czy sterylne studio? Dlaczego sesja noworodkowa w domu to najlepszy wybór
- Anna Perekitko

- 27 gru 2025
- 2 minut(y) czytania

Pierwsze dni z noworodkiem to czas pełen skrajnych emocji: od ogromnej miłości, po zmęczenie i lekką niepewność. W tym wyjątkowym okresie ostatnią rzeczą, o jakiej marzy świeżo upieczona mama, jest pakowanie połowy dobytku i wyprawa do chłodnego studia fotograficznego.
Jako fotografka często słyszę pytanie: „Czy moje mieszkanie się nadaje?”. Odpowiadam wtedy: Twoje mieszkanie to nie tylko ściany, to Wasza bezpieczna przystań.
Oto 5 powodów, dla których sesja noworodkowa w domu bije na głowę sesje studyjne.
1. Komfort, którego nie da się przecenić
W domu wszystko masz pod ręką. Jeśli maluszek uleje na ubranko, po prostu idziesz do komody po drugie. Jeśli potrzebujesz nakarmić dziecko w połowie sesji, robisz to na własnej kanapie, z kubkiem ulubionej herbaty w zasięgu ręki. Ten brak pośpiechu i stresu "czy o czymś nie zapomniałam" przekłada się bezpośrednio na to, jak wyglądacie na zdjęciach. Jesteście po prostu zrelaksowani.

2. Autentyczność, która zyskuje z czasem
Za 20 lat nie będziesz wspominać koloru tła kartonowego w studio. Będziesz za to z wzruszeniem patrzeć na zdjęcia zrobione w fotelu, w którym przesiedziałaś setki nocy, karmiąc swoje dziecko. Sesja lifestyle uwiecznia Wasze prawdziwe życie: kącik maleństwa, ulubiony kocyk, a nawet sposób, w jaki światło wpada rano do sypialni. To są Wasze wspomnienia, a nie sztucznie wykreowana scenografia.

3. Wasze naturalne relacje (bez pozowania)
W studio często pojawia się presja: „uśmiechnij się”, „patrz tutaj”, „połóż rękę tak”. W domu ja jestem tylko gościem z aparatem. Wy zajmujecie się sobą – przytulacie się na łóżku, całujecie malutkie stópki, po prostu jesteście razem. Dzięki temu zdjęcia są pełne autentycznych emocji, a nie wyreżyserowanych gestów.

4. Spokój starszego rodzeństwa i pupili
Dla starszego dziecka pojawienie się nowego członka rodziny to ogromna zmiana. Wyprawa do obcego studia może być dla kilkulatka stresująca. W domu czuje się u siebie – może w każdej chwili pójść do swojego pokoju pobawić się klockami, a potem wrócić, by dać bratu czy siostrze buziaka przed obiektywem. Co więcej, w sesji domowej bez problemu może uczestniczyć Wasz pies czy kot – oni też są częścią rodziny!

5. Czas pracuje na Waszą korzyść
Sesje studyjne często wymagają, by dziecko mocno spało (żeby dało się je ułożyć w konkretnej pozie). W lifestyle’u nie ma to znaczenia! Maluszek może mieć otwarte oczka, może ziewać, a nawet płakać w objęciach taty. Każdy ten moment jest piękny i wart uwiecznienia, bo pokazuje prawdę o Waszych pierwszych wspólnych chwilach. Podsumowując: Sesja noworodkowa w domu to mniej logistyki, a więcej emocji. To prezent dla Waszej rodziny, który z każdym rokiem będzie nabierał większej wartości.




















Komentarze